2. Budowa i ergonomia

Nikon D90 jest plastikowy, a korpus Canona 50D jest odlany z metalu, co zwiększa jego wytrzymałość.
Nikon D90 oraz Canon 50D bardziej różnią się pod względem budowy niż pod względem funkcjonalności. Pierwszy z nich, podobnie jak tanie korpusy amatorskie, jest niemal w całości z plastiku. Jedynie wewnętrzny stelaż podtrzymujący komponenty jest z aluminium. Tworzywo jest jednak na tyle dobre, że wiele osób myli je na pierwszy rzut oka z metalem. Natomiast Canon 50D ma obudowę odlaną z metalu - z lekkiego, ale odpornego na uszkodzenia mechaniczne stopu magnezowego. Wszystkie powierzchnie, które mają kontakt z dłońmi są dodatkowo pokryte dobrej jakości karbowaną gumą. Zwiększa to pewność uchwytu i dodatkowo chroni obudowę przed porysowaniem. W Nikonie powierzchnia uchwytu jest w całości z plastiku, placek karbowanej gumy znajdziemy wyłącznie pod kciukiem. Z drugiej strony dopracowany uchwyt nie jest tak ważny, bo plastikowy korpus Nikona jest znacznie lżejszy (620 g vs. 730 g w Canonie), dlatego też łatwiej się go trzyma.
Nikona przyjemniej nosi się także na szyi, bo jest lżejszy i mniejszy. Na dłuższe spacery z Canonem trzeba raczej zabierać ze sobą torbę albo plecak. Ale dodatkowa waga i wymiary metalowej obudowy Canona to nie tylko odporność, ale także wygodniejszy uchwyt, z którego osobom o dużych dłoniach nie zsuwa się palec. Przydaje się to przy pracy z większymi obiektywami i lampą błyskową. Dodatkową zaletą Canona 50D są uszczelnienia. Nie jest to oczywiście tej klasy zabezpieczenie, jak w profesjonalnych korpusach z serii EOS-1, ale nawet to może uratować aparat np. podczas zdjęć na piaszczystej plaży.
Podsumowując, pod względem zastosowanych materiałów i rozwiązań konstrukcyjnych Nikonowi bliżej do amatorskich lustrzanek, natomiast Canon zapożycza wiele z aparatów z wyższej półki. Z tego względu wielu zawodowców, szczególnie tych ze skromniejszym budżetem, sięga po ten aparat i korzysta z niego z powodzeniem w codziennej pracy. Jednak pamiętajmy, że za lepszą jakość wykonania, trzeba więcej zapłacić.
Ergonomia i komfort pracy
Układ przycisków w nikonie wygląda na chaotyczny, ale w praktyce jest bardziej ergonomiczny niż w canonie.
Na pierwszy rzut oka układ przycisków na obudowie nikona sprawia wrażenie chaotycznego, natomiast canon wydaje się bardzo uporządkowany. Jednak po krótkim czasie fotografowania nikonem widać, że chaos to pozór, a układ przycisków jest gruntownie przemyślany i zwiększa ergonomię pracy.
Niemal każdą funkcję możemy włączyć, nie odrywając lewej ręki od uchwytu. Dobrym przykładem jest włączanie. Dzięki temu, że dźwignia jest tu tuż obok spustu, możemy to zrobić palcem wskazującym, tym samym, którym zwalniamy migawkę. W Canonie, w którym dźwignia jest ulokowana w dolnej części tylnej ścianki korpusu, trzeba najpierw odchylić aparat, przesunąć dźwignie a potem dopiero przyłożyć go do oka.
Najważniejsze opcje także łatwiej zmienić w nikonie. Układ przycisków i pokręteł (są dwa, jedno pod palcem wskazującym, drugie pod kciukiem), pozwala kompensować ekspozycję, zmieniać tryb pomiaru światła i autofocusu, naciskając jednym palcem przycisk na obudowie, a drugim palcem zmieniając ustawienie kółkiem. W canonie te czynności często wymagają naciśnięcia przycisku i przeniesienia palca na kółko. Wyjątkiem jest kompensacja ekspozycji. Możemy ją w każdej chwili wprowadzić dużym i wygodnym, tylnym kółkiem. Aż trzy przyciski na obudowie nikona są programowalne, co pozwala przystosować działania aparatu do własnych potrzeb. W canonie tylko jeden.
Niezbyt ergonomiczny interfejs użytkowania w dwucyfrowej serii canonów pozostaje właściwie bez większych modyfikacji do czasów modelu EOS 10D (2003 r). Jego symbolem był przez lata bezużyteczny przycisk Direct Print (który użytkownik lustrzanki za 4000 zł drukuje zdjęcia prosto z aparatu?!). Dopiero w testowanym modelu, po latach błagań producent przypisał do niego dodatkową funkcję - LiveView. Biorąc pod uwagę ewidentną niechęć Canona do zmian, wypada traktować ten fakt jak prawdziwą rewolucję.
Przód, mocowanie obiektywu
Zarówno nikon, jak i canon są zgodne z zarówno pełnoklatkowymi, jak i niepełnoklatkowymi obiektywami swoich systemów.
Obydwa aparaty są wyposażone w matryce niepełnoklatkowe. W nikonie jest to 12,3 megapikselowy sensor DX (mnożnik 1,5x), natomiast w canonie zainstalowana jest matryca o rozmiarach 15 megapikseli w formacie APS-C (mnożnik 1,6x).
Jeden i drugi aparat mają w pełni metalowy bagnet. D90 jest kompatybilny z większością obiektywów zgodnych z mocowaniem Nikon-F. Na bagnecie znajdziemy bowiem "wiertarkę", czyli przeniesienie napędu AF wbudowanego w korpus. To znaczy, że możemy stosować w tym aparacie także starsze szkła bez własnego napędu AF. W pełni obsługiwane są obiektywy z serii Nikkor G i Nikkor D, starsze także będą działały, jednak bez niektórych funkcji, jak matrycowy pomiar światła 3D. W porównaniu do najtańszych modeli Nikona D40 i D60, które poprawnie współpracują tylko z najnowszymi szkłami z napędem SWM, możliwość korzystania z tańszych, starszych szkieł z drugiej ręki to duża zaleta.
Do canona możemy podłączyć wszystkie obiektywy zgodne z mocowaniem EF oraz najnowsze EF-S, przeznaczone wyłącznie do niepełnolatkowych aparatów.
Przycisk wypinania obiektywu znajduje się w obydwu aparatach w tym samym miejscu, jednak w canonie jest znacznie wygodniejszy w użyciu, bo ma większą powierzchnię, dzięki czemu łatwiej go wymacać pod palcem.
Ekran LCD
Obydwa aparaty mają najwyższej klasy 3 calowe ekrany LCD z 920 tys. pikseli (640x480 pikseli).
Obydwa modele są wyposażone w najdoskonalsze obecnie na rynku LCD: 3 calowe o rozdzielczości 922 tys. pikseli. Ich rozdzielczość to 640x480 pikseli (VGA), co odpowiada rozdzielczości ekranu komputera osobistego w czasach MS-DOS. Dzięki upakowaniu dużej liczby punktów na stosunkowo małym obszarze, obraz jest niezwykle ostry i bardzo szczegółowy. Pozwala to z łatwością ocenić, czy zdjęcia nie są np. poruszone i to bez konieczności powiększania obrazu. Z kolei zastosowanie pełnego zbliżenia umożliwia ocenę ziarnistości i szumów. Po kilku dniach pracy z tej klasy wyświetlaczami trudno jest wrócić do klasycznego LCD z 232 tys. punktów.
Biorąc pod uwagę jakość obrazu na wyświetlaczu, lepiej wypada canon. Kolory są ładniejsze, bardziej nasycone. W cieniach widać więcej szczegółów. Czasem można odnieść wrażenie, że obraz na tym wyświetlaczu jest zbyt dobry, a scena wygląda lepiej niż w rzeczywistości. Nikon dla odmiany postawił na maksymalnie wierne odwzorowanie kolorów. Obraz na ekranie jest w dużej mierze zgodny z tym, co ujrzymy na monitorze po ściągnięciu zdjęć do komputera. W jednym i w drugim aparacie w ocenie zdjęcia możemy się wspomagać histogramem. W canonie można go wyświetlić także w formie indywidualnych wykresów dla trzech kolorów składowych. W nikonie nie ma takiej funkcji, co jest poważną wadą tej klasy aparatu.
Mimo dużej szczegółowości, przy przeglądaniu i powiększaniu zdjęć nie odnotowaliśmy opóźnień. Zarówno procesor Digic 4 Canona 50D, jak i Expeed w Nikonie D90 ma wystarczającą wydajność do bezproblemowej obsługi ekranu dużej rozdzielczości.
Wizjer
Wizjer Canona 50D.

Wizjer Nikona D90.
W obu testowanych aparatach znajduje się doskonały wizjer. Podobnie jak we wcześniejszych modelach z tych serii, układ celowniczy bazuje na pryzmacie pentagonalnym, a nie na układzie luster jak w tanich lustrzankach amatorskich. Dzięki temu obraz jest jasny i kontrastowy. Pokazuje też wystarczająco dużo szczegółów, by bez trudu ręcznie nastawiać ostrość. W obydwu wypadkach wizjer ma duże powiększenie, w canonie 0,95x, a w nikonie 0,94x i niemal identyczne pokrycie klatki, 95 proc. i 96 proc. Ponieważ w nikonie jest nieco większa matryca (mnożnik 1,5x w porównaniu do 1,6x w canonie), wizjer przy tych parametrach także będzie nieco większy. Jednak różnica jest na tyle mała, że trudno ją dostrzec gołym okiem. Wizjery w obydwu testowanych modelach należą do najlepszych wśród aparatów z matrycą APS-C. Ustępują wyłącznie nikonowi D300, który wyróżnia się 100-proc. pokryciem pola obrazu w wizjerze.
Dodatkową funkcją instrumentu celowniczego w canonie jest możliwość samodzielnej wymiany matówek. Poza standardowo instalowaną, można dokupić matówkę przeznaczoną do ręcznego ustawiania ostrości (ciemniejsza, ale lepiej oddająca niuanse głębi ostrości) oraz matówkę z dodatkowymi liniami ułatwiającą kadrowanie.
Tył
Canon oprócz dużego płaskiego kółka nastaw ma jeszcze dżojstik ułatwiający poruszanie się po menu i wybór punktów AF.

Nikon ma natomiast bardziej tradycyjne pokrętło oraz cztery przyciski kierunkowe.
Aparaty mają inaczej rozwiązane tylne kółko nastaw. W nikonie jest zlokalizowane pod kciukiem i zamontowane tradycyjnie prostopadle do obudowy. W canonie natomiast kółko jest znacznie większe i zmocowane płasko. Rozwiązanie w tym aparacie sprawdza się znacznie lepiej niż w nikonie. Kółko lżej chodzi, szybciej więc można nawigować po zapisanych zdjęciach. O takiej szybkości przemieszczania się między plikami w nikonie można pomarzyć.
W canonie do kompensacji ekspozycji podczas fotografowania służy tylne kółko. Tę funkcję aktywujemy, lekko naciskając spust migawki. W nikonie kompensujemy także za pomocą tylnego kółka, przytrzymując jednocześnie zlokalizowany obok spustu przycisk kompensacji. W tym wypadku, rozwiązanie Nikona sprawdza się lepiej, bo zmianę ustawień łatwiej wprowadzić bez odrywania aparatu od oka.
Elementem interfejsu canona, na który warto zwrócić uwagę, jest dżojstik. Oprócz nawigowania po menu, można go używać np. do wyboru punktu AF (wymaga to włączenia tej opcji w menu). Jest to o tyle wygodniejszy sposób od przycisków kierunkowych w nikonie, że pozwala wybierać punkty także po skosie.
W obydwu aparatach znajdziemy także osobny przycisk do włączania podglądu na żywo. W przypadku canona to nowość, bo w poprzednim modelu można było to robić wyłącznie przyciskiem OK, zlokalizowanym w środku tylnego pokrętła.
Góra
Najważniejsze przyciski funkcyjne w canonie są zlokalizowane powyżej dodatkowego wyświetlacza. Szybkie korzystanie z nich wymaga pewnej wprawy.

W nikonie bardzo wygodnie umieszczony jest przycisk kompensacji ekspozycji, dzięki temu korzysta się z tej funkcji łatwiej niż w canonie.
Na górnym panelu aparatów jest dodatkowy monochromatyczny wyświetlacz pokazujący najważniejsze parametry pracy, takie jak czułość, tryb pomiaru światła, balansu bieli i napędu AF. Na ekraniku widać także wybrane nastawy ekspozycji, liczbę zdjęć, które można jeszcze zmieścić na karcie pamięci oraz pojemność bufora dla aktualnie wybranej wielkości pliku. Pod względem funkcjonalności wyświetlacza, obydwa aparaty prezentują równy i bardzo wysoki poziom.
Biorąc pod uwagę układ przycisków, lepiej wypada nikon. W canonie są one rozmieszczone w jednej linii, w nikonie projektanci starali się ułożyć je w taki sposób, by dostęp do poszczególnych funkcji był możliwie łatwy i intuicyjny.
Programator w jednym i drugim aparacie, oprócz trybów kreatywnych, pozwala włączyć także programy tematyczne. W przypadku modeli dla bardzo zaawansowanych amatorów, sama implementacja programów tematycznych jest dyskusyjna, a umieszczenie ich w tak eksponowanym miejscu w szczególności. Ukłonem w kierunku zaawansowanych użytkowników są w canonie ustawienia konfigurowalne (C1, C2, C3), które pozwalają stworzyć własne, predefiniowane programy, pasujące do typowych warunków zdjęciowych. W nikonie bardzo brakuje tej opcji.
W tym aparacie z kolei znacznie lepiej zaprojektowany jest przełącznik zasilania. Zintegrowano go ze spustem migawki i... włącznikiem podświetlenia górnego wyświetlacza. W Canonie te funkcje są realizowane przez trzy osobne przyciski w trzech różnych miejscach. Ostatni, czyli podświetlenie, jest tak niewygodnie ulokowany, że nie korzysta się z niego, chyba że w ostateczności.
Prawa i lewa strona
Panel ze złączami w canonie jest chroniony kurzo- i kroploszczelnymi gumowymi pokrywami.

W nikonie brakuje takich zabezpieczeń.
Znajdujący się z lewej strony uchwyt jest w Canononie 50D większy i wygodniejszy niż w Nikonie D90. Ulokowany na nim spust migawki znajduje się w wygodnie wyprofilowanym miejscu obudowy, dzięki czemu palec nie ma tendencji do zsuwania się, mimo że sam spust jest ułożony pod kątem 45 stopni.
Z lewej strony w obydwu modelach znalazły się złącza. Zgodnie z najnowszymi trendami, znajdziemy tam zarówno wyjście telewizyjne PAL, jak też nowoczesne złącze HDMI, które pozwala wysyłać obraz wysokiej rozdzielczości do telewizorów HD. Transfer danych realizowany jest w obu aparatach za pośrednictwem USB (standardowe gniazdo mini USB).
W canonie dodatkowo są gniazda do podłączenia zewnętrznej lampy błyskowej (bardzo istotne udogodnienie do fotografii studyjnej) oraz pilota kablowego. Do nikona, natomiast, można podłączyć zewnętrzny odbiornik GPS, dzięki czemu każde zarejestrowane zdjęcie będzie opatrzone współrzędnymi geograficznymi.
Warto także zwrócić uwagę, że w canonie wszystkie porty są przykryte kroplo- i kurzoszczelymi pokrywami, co odcina jedną z najłatwiejszych dróg przedostawania się zanieczyszczeń do wnętrza korpusu.
Spód aparatu
Komora akumulatora w canonie.

Komora akumulatora w nikonie.
Na dolnej ściance w obydwu testowanych aparatach ulokowana jest komora akumulatorów oraz mocowanie statywu. Zarówno w canonie jak i w nikonie można podłączyć dodatkowy grip ze zdublowanym spustem do zdjęć w pionie i dodatkowym pokrętłem oraz miejscem na baterie - paluszki. Do D90 pasuje: uchwyt
MB-D80, natomiast do 50D model:
BG-E2N.
Nikon D90 i Canon 50D w porównaniu do... 
Canon jest większy i cięższy od nikona...

... dlatego D90 lepiej nadaje się np. do noszenia na szyi.
Nikon D90 i Canon 50D w futerale 
Canon 50D w futerale Tamrac System 2.

Nikon D90 w tej samej torbie.
Do aparatu polecamy torbę
Tamrac System 2.
Ocena cząstkowa działu Budowa i Ergonomia:Nikon: 7/10
Canon: 9/10