Poradnik kupującego

Nie ryzykuj zakupu, z którego nie będziesz zadowolony. Dokonasz świadomego wyboru czytając nasz poradnik kupującego, przygotowany specjalnie dla klientów e-cyfrowe.pl.

Zoom, czy stałka?..

 

Wszystko jest względne... kto to powiedział? Nieważne. Istotny jest za to fakt trudności związanej z wyborem optyki. Kiedyś fotograf nie miał tylu problemów, bo do aparatu skrzynkowego zakładało się obiektyw stałoogniskowy i fotografowanie częściej było męczarnią polegającą na noszeniu wielkiego drewnianego statywu na własnych plecach w tą i z powrotem. Gdy pojawiły się lżejsze aparaty, nosić już było łatwiej, a i jakość optyki znacznie sie poprawiła. W efekcie w połowie XX wieku znane już były dziesiątki świetnych konstrukcji optycznych rozmaitych firm (często cenionych dzisiaj jako kultowe), a tzw. „stałki” wiodły prym.

W drugiej połowie tegoż wieku sytuacja zaczęła się zmieniać. Oczywiście jeśli chodzi o konstrukcję, bo pod względem jakości działo się nieco mniej. Tak czy inaczej na arenę wkroczyły zoomy i podbiły świat. Nic dziwnego, w końcu zoomem pracuję się łatwiej (choć są różne zdania na ten temat). Kwestia jakości optycznej pozostała jednak nadal domeną szkieł stałoogniskowych. Mamy jednak wiek XXI i coś w tej materii zaczyna się dziać. Najwięksi producenci opatentowali technologie pozwalające na znaczne poprawienie ostrości w zoomach. I Teraz powstaje dylemat, czy do fotografii, w której tradycyjnie używa się stałej optyki, np. do portretu można używać zoomu? - Nieee!- tak mogliby krzyknąć tradycjonaliści... Taak! - oponowaliby postępowi posiadacze drogich Nikkorów i L-ek spod znaku C (lub innych znakomitych, a przy tym nietanich szkieł). Czy znajdziemy odpowiedź na to pytanie?

Od razu uprzedzam, że nie podejmuję się odpowiadania, chociaż jakby się dobrze zastanowić, to stałe konstrukcje składające się z mniejszej ilości soczewek, czyli z punktu widzenia fizyki, stanowiące mniejszą barierę dla wpadającego światła, a jeśli są to w dodatku szkła wysokiej jakości (a są!), to teoretycznie obraz powinien być rewelacyjnie ostry (i najczęściej jest, zwłaszcza jeśli mamy okazje fotografować znakomitościami sprzed wielu lat jak Leica, Carl Zeiss lub Pentax, lub nowszymi konstrukcjami np. z literami C i N w nazwach). Rzeczywiście, kto miał do czynienia z dobrą stałą optyką ten nieprędko kupi zoom.

Z drugiej jednak strony współczesne (drogie co prawda) profesjonalne zoomy oferują naprawdę znakomitą jakość obrazu. Czy w takim razie jeśli różnica nie jest aż tak wielka (choć to dość względne sformułowanie), czy warto korzystać ze zmiennej ogniskowej? Tu sądzę akurat, że tak. Tyle, że zależy to od sytuacji. Jeśli bowiem fotografujemy w studiu, to nie musimy spieszyć się jak reporterzy najpoczytniejszej polskiej gazety, lecz możemy spokojnie zaplanować scenę ustawić odległość od fotografowanego obiektu i używać stałych ogniskowych. Ale! Jeśli zechcemy skorzystać z dobrego zoomu , również w studiu, to także niewiele stoi na przeszkodzie. Zdjęcia mogą być minimalnie mniej ostre niż z optyki stałej. Z drugiej strony nie można też twierdzić (a są tacy, którzy twierdzą), że nie ma sensu nosić ze sobą torby szkieł, gdy można wziąć zoom. „Sztywna” optyka jeśli tylko mamy odpowiednie ogniskowe także znakomicie spisze się w plenerze, czy nawet reportażu. Są w świecie znani fotografowie, którzy przez większość czasu posługują się standardem 50 mm (lub innymi „stałkami”) uprawiający reportaż, jak i inni, robiący znakomite zdjęcia przy pomocy zmiennych ogniskowych w studiu.

Sebastian Oleksik